missaint blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2009

    Poprzez to, że wczoraj w nocy nie mogłam zmrużyć oka, wstałam dzisiaj dość późno, bo chyba dopiero o czternastej. Muszę przyznać iż z powodu bezsenności, obejrzałam wczoraj amerykański filmik z hepi endem. Ot, taki łatwy, lekki i przyjemny. Niestety nie był to Van Sant ani Kusturica, ale cóż, i mnie czasem zdarzy się obejrzeć coś totalnie nieambitnego. Właśnie maluję paznokcie na kolor soczystej czerwieni, gdyż doszłam do wniosku, że ten drapieżny kolorek będzie pasował młodej kobietce o niebieskich oczach, takiej jak ja. Lakier, ów nabyłam w piątek, kiedy to byłyśmy z Martuś w Manu na małym szopingu. Oh, jakież to było przyjemne. Tyle roześmianych dzieciaków, bawiło się na pseudo plaży przed Manu. Żałowałam tylko, ze nie mam ze sobą Zenita* i nie mogę trochę pofocić. Na wystawach już jesiennie, wreszcie odnajdę się w stonowanych barwach – brązach czy beżach i zniknie mi z oczu, tu przepraszam za kolokwializm, ta cała letnia tandeta, czyli różowo-kolorowe szaleństwo, dla pokolenia emo dzieciaków wychowanych na mtv.
    Dzisiaj natomiast zabrałam się wreszcie za porządki w mojej artystycznej pakamerce. Oh, Mamuś się ucieszy. No i teraz czekam, przy jazzowej nucie, na pizzę, trochę luksusu, jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

    *oczywiście nie mam Zenita i bełkot ów jest raczej abstrakcyjny.

    to się nazywa apogeum pretensjonalności.

    uwaga: użytkowniku, jeśli odkryłeś w tym tekście swój styl, najlepiej zamilknij na wieki, albo zejdź mi z oczu.

    przepraszam państwa, ale teraz muszę iść – rzygać.

    enjoy.

    list.

    Brak komentarzy

    Pomóż mi z odrętwienia wyjść,
    świadomie.
    Przyjdź do mnie,
    bo czekam na Ciebie całe życie,
    nasze.
    Nauczę Cię rozumieć słowa,
    których nikt jeszcze nie wypowiedział,
    bo tak bardzo w nie wierzę,
    i w Ciebie.
    Zmartwychwstań i obudź się,
    dla mnie,
    bo sama już nie potrafię liczyć dni.
    Przez siebie.
    A nie mogę już czekać,
    ani umrzeć,
    bo pół-mnie zostało,
    zbyt dużo by odejść i by zostać,
    zbyt mało.

    o.

    1 komentarz

    Co jest w Warszawie na ulicy Domaniewskiej?

    w dćbrowskiej windzie.

    i zastanawia się jak przeżyć w otoczeniu tych wszystkich pretensjonalnych kukiełek, które z taką lubością i zaangażowaniem, używają słowa „bynajmniej” zupełnie tam gdzie ono nie pasuje.

    - Bynajmniej nie wiem, Weroniko.

    Dziś cały dzień jem, a teraz mam ochotę na kawę, papierosa i czekoladę.

    Czy wyrażenie „w każdym bądź razie” jest poprawne?

      Nie, nie jest poprawne. Mówimy w każdym razie. W każdym bądź razie, bardzo rozpowszechnione szczególnie w języku potocznym, nie zasługuje na aprobatę ze względu na to, że jest skrzyżowaniem wyrażeń w każdym razie i bądź co bądź. Klarownie wytłumaczył kiedyś tę kwestię wybitny językoznawca prof. Walery Pisarek. Otóż partykuła bądź znaczy dokładnie to samo, co człon -kolwiek dodawany do zaimków: kto, co, jak, gdzie, kiedy. Możemy powiedzieć: ktokolwiek albo kto bądź, cokolwiek albo co bądź, jakkolwiek albo jak bądź, gdziekolwiek albo gdzie bądź, kiedykolwiek albo kiedy bądź. Nie wolno zatem łączyć w jednym wyrazie zaimka zakończonego członem -kowiek z wyrazem bądź, bo wyjdą z tego twory ktokolwiek bądź, cokolwiek bądź itp. A że każdy jest bliski znaczeniowo wyrazom jakikolwiek, ktokolwiek, wyrażenie każdy bądź tak samo nie ma sensu, jak ktokolwiek bądź . Tak więc wystrzegajmy się na pewno w piśmie i starannym mówieniu błędnego w każdym bądź razie.

    -> źródło

    aczkolwiek, bynajmniej, tudzież, bądź, gdyż, ależ, gdzież.

    Niech pani nie zaczyna zapasów ze świnią. Obie się pobrudzicie, ale świni to się będzie podobać…


    • RSS