chciałabym kiedyś spełnić choć jedno swoje marzenie. nie pożyczać go.
właściwie to ja nigdy nie pożyczam marzeń. sami sobie je biorą. i nigdy nie oddają.
wolałabym je widzieć u siebie.
fajnie jest czasem mieć coś. niematerialnie.
nie oddychamy już powietrzem. skończyło się kilka lat temu. goryczą i smutkiem nie da się oddychać.
a oszukiwać nie można.
wątpie.
zwątpienie jest lepsze niż udawanie.
nie byłam sobą. nie byłam…
kiedy to było?
może nie lubię być sobą.
a Ty?
i nie wiadomo gdzie jest dom.
tam gdzie żal wszystkiego tego co nie wróci i gorycz, że los się dobrze bawił.
naszym kosztem.
czy tam gdzie jest pusto i nie widać siebie zza papierosowego dymu?
po jakimś czasie takie pojęcia przestają pełnić swoją funcje.
dewaluacja wartości.
i zastanawiam się znowu, czego tym razem byłoby mi żal, gdyby nie bylo już więcej lata.
tym razem niczego, bo lato jest tylko umowne.
jak kanony urody. jak przynależności…
ostatnie lato w orzeszkowie. ostatnie lato w łodzi.
i nie jest mi przykro. a Tobie?